Pierwszy raz natknęłam się na ten przepis zupełnie przypadkiem, przeglądając stare notatki znajomej, która przez jakiś czas mieszkała w Finlandii. Między prostymi, domowymi daniami był właśnie ten przepis, zapisany niedbale, bez większych wyjaśnień. Zaciekawiło mnie, że wyglądał znajomo, a jednak miał w sobie coś innego. Kiedy przygotowałam te kotlety mielone pierwszy raz, okazało się, że to właśnie te drobne różnice robią największe wrażenie przy stole. Od tamtej pory wracam do niego, kiedy chcę ugotować coś niby prostego, ale z efektem „wow”. Wszyscy w mojej rodzinie uważają, że są lepsze niż klasyk. 

Czym różnią się fińskie kotlety mielone od polskich?

Fińskie lihapullat to takie mielone, które idą trochę w stronę delikatności i prostoty. Już sam skład zdradza różnicę, bo często bazują głównie na wołowinie, a nie na typowej u nas wieprzowinie. Do tego cebula nie trafia do środka na surowo, tylko jest wcześniej podsmażona, więc daje bardziej łagodny, lekko słodkawy smak zamiast ostrego akcentu.

Różnicę robi też dodatek śmietanki zamiast mleka. Dzięki temu kotleciki są bardziej kremowe i miękkie, mają zupełnie inną strukturę niż nasze. No i na końcu coś, co od razu widać na talerzu – nie ma panierki. Fińskiej wersji nie obtacza się w bułce tartej, więc nie mają tej chrupiącej skorupki, tylko cienką, równomiernie przyrumienioną warstwę. Przez to całość wydaje się lżejsza i bardziej soczysta, choć składniki są bardzo podobne.

Są też mniejsze niż polskie kotlety, dlatego mogą być podawane do obiadu nie tylko jak klasyczne mielone, ale również jako klopsiki w sosie albo drobna mięsna przekąska. 

Przepis na fińskie kotleciki

Składniki:

  • 500 g mięsa mielonego wołowego
  • 1 i 1/2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 mała cebula, drobno posiekana
  • 1/2 szklanki bułki tartej
  • 1/4 szklanki śmietanki
  • 1 jajko
  • olej roślinny do smażenia
  • sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

  1. Rozgrzej oliwę na patelni, dodaj drobno posiekaną cebulę i smaż na małym ogniu, aż zmięknie i lekko się zeszkli. Odstaw do wystudzenia.
  2. Do miski wsyp bułkę tartą (najlepiej grubą, typu panko), wlej śmietankę i dodaj jajko. Wymieszaj dokładnie, aż powstanie gęsta, jednolita masa.
  3. Do większej miski przełóż mięso mielone, dodaj przygotowaną masę z bułki i jajka oraz wystudzoną cebulę. Dopraw solą i pieprzem.
  4. Wymieszaj wszystko dokładnie ręką lub łyżką, aż składniki się dobrze połączą. Masa powinna być miękka, ale zwarta.
  5. Nabieraj porcje mięsa łyżeczką i formuj kulki. Układaj je na talerzu lub desce.
  6. Rozgrzej olej roślinny na patelni.
  7. Wkładaj kotleciki na gorący tłuszcz i smaż partiami, obracając co jakiś czas.
  8. Smaż, aż będą równomiernie zarumienione z każdej strony.
  9. Wyjmij klopsiki na ręcznik papierowy, żeby odsączyć je z nadmiaru tłuszczu.
  10. Przełóż na talerz i podawaj od razu, najlepiej na ciepło.

Z czym podawać lihapullat?

Lihapullat najlepiej smakują w towarzystwie prostych dodatków, które nie przytłaczają ich delikatnego smaku. Klasycznie podaj je z ziemniakami (najlepiej tłuczonymi). Do tego dodaj coś lekko kwaśnego, na przykład ogórki kiszone, kapustę albo buraczki, żeby przełamać kremową strukturę mięsa. Jeśli masz ochotę na coś innego, dobrze sprawdzą się też makaron albo kasza, szczególnie gdy przygotujesz do tego prosty sos śmietanowy lub pieczeniowy.

W Finlandii często podaje się je właśnie w bardzo tradycyjny sposób, z purée  ziemniaczanym i charakterystycznym dodatkiem w postaci konfitury z czerwonych borówek. Ten słodko-kwaśny akcent świetnie kontrastuje z mięsem i nadaje całemu daniu zupełnie inny wymiar. Na początku może to zaskakiwać, ale po pierwszym spróbowaniu trudno z tego zrezygnować. 

Fot. Getty/iStock, ALLEKO