Nie wiem, czy też to widzisz, ale w Polsce niektóre marki kawy urosły niemal do rangi luksusowych. Wystarczy wspomnieć o Lavazzy w wersji Qualità Oro. Moja teściowa, która jest emerytowaną pielęgniarką, regularnie dostawała ją w prezencie w ramach podziękowania. A potem rozdawała złote paczki po znajomych i rodzinie, bo nie była w stanie wszystkiego zużyć. Z mężem zdążyliśmy już przez ostatnie kilka lat wypić jej naprawdę sporo. Charakterystyczna złota paczka od lat uchodzi w Polsce za coś lepszego niż zwykła dyskontowa kawa. Tylko czy rzeczywiście jest warta swojej ceny? Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że nie. Znalazłam coś delikatniejszego i ze znacznie bardziej przyjazną ceną. 

Złota Lavazza kosztuje już 129,99 zł. Za te pieniądze oczekuję czegoś więcej

Wczoraj w Lidlu zobaczyłam kilogram ziarnistej Lavazzy Qualità Oro za 129,99 zł. Przyznam, że mocno mnie to zirytowało. Rozumiem, że kawa drożeje, ale prawie 130 zł za kilogram popularnej mieszanki mnie już przerasta, szczególnie, że regularne „dostawy” kawy od teściowej się u nas skończyły - wraz z jej przejściem na emeryturę.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Zwłaszcza że nigdy nie uważałam złotej Lavazzy za szczególnie smaczną - tzn. może być, ale bez szału. To oczywiście kwestia gustu, ale jej kwasek jest dla mnie zbyt wyraźny. Wolę kawę bardziej zaokrągloną, z nutami orzechów, delikatną goryczką i bez owocowego posmaku.

Tymczasem Lavazza Oro to 100 proc. arabiki z Ameryki Środkowej i Południowej. Producent opisuje ją jako średnio paloną mieszankę o owocowo-kwiatowym aromacie i intensywności 5/10. Ma pewną naturalną słodycz, niewielką goryczkę, ale też owocową kwasowość, która akurat mnie nie odpowiada.

Co ciekawe, w internecie można kupić ją znacznie taniej, nawet doliczając już wysyłkę. Na Ceneo.pl ceny zaczynają się już od 72 zł, więc przed zakupem w markecie zdecydowanie warto porównać ceny.

Zamiast „złotej kawy” kupuję platynową. Znajduję ją w Aldi 

Mam wrażenie, że sukces złocistej Lavazzy zainspirował wielu producentów do pakowania swoich kaw w podobnie eleganckie, złociste opakowania. Biedronkowy odpowiednik Lavazzy (marki własnej Cafe d'Or) wygląda bardzo podobnie do oryginału. Melitta poszła nawet o krok dalej. Jej kawa jest „platynowa”, przynajmniej z nazwy, choć sama paczka również mieni się złotem. I to właśnie ją zaczęłam kupować zamiast Lavazzy.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Chodzi o Melittę Originals Platinum, którą ostatnio znalazłam w pobliskim Aldi za 74,99 zł za kilogram. To o aż 55 zł mniej niż wspomniana Lavazza w Lidlu. Melitta jest niemiecką marką z długą historią. Jej założycielka, Melitta Bentz, wynalazła w 1908 roku papierowy filtr do kawy. Sama kawa Originals Platinum jest produkowana w Niemczech, z ziaren pochodzących spoza Unii Europejskiej. Marka pojawiła się w Polsce w 2025, jest więc dość świeża na rynku w porównaniu z Lavazzą o ugruntowanej pozycji i innymi, niemieckimi kawami - np. Jacobsem.

Kawa Melitta jest aromatyczna i dobrze zbalansowana w smaku, dla mnie wręcz aksamitna. Gładko „przysiada” na podniebieniu. Podczas picia nic nie „szczypie” w język, jak przy kawach z wyczuwalnym kwaskiem. Jest średnio palona, z nutami prażonych orzechów. I właśnie taki profil bardziej mi odpowiada.

W porównaniu z Lavazzą, w Meliccie nie wyczuwam praktycznie żadnego kwasku, za to więcej przyjemnej, kawowej głębi. Nie jest przesadnie gorzka, choć ma wyraźniejszy, bardziej zdecydowany charakter. Słodycz jest subtelna, raczej orzechowa niż owocowa. W moim odczuciu smaki lepiej się tu równoważą.

Jest jednak istotna różnica, o której warto wiedzieć. Lavazza jasno deklaruje 100 proc. arabiki, natomiast Melitta nie podaje na opakowaniu Originals Platinum dokładnego udziału arabiki i robusty ani konkretnych krajów pochodzenia ziaren. Wiadomo tylko, że jest to ich mieszanka. Nie można więc traktować obu kaw jako mieszanek o identycznym składzie.

Która kawa lepiej smakuje? Wszystko zależy od tego, czego szukasz w filiżance

Jeśli lubisz delikatniejszą kawę z owocowymi i kwiatowymi nutami, Lavazza Oro może być dla ciebie lepszym wyborem. Jej średnie palenie i profil 100-procentowej arabiki przypadną do gustu osobom ceniącym taką lekką kwasowość. Ja, mimo że wg entuzjastów, odświeża i ożywia kawę, za nią akurat nie przepadam.

Jeżeli jednak, tak jak ja, wolisz bardziej klasyczny, orzechowy smak, spróbuj Melitty Platinum Originals. Według producenta ma intensywność 6/10, podczas gdy Lavazza 5/10. Pamiętaj jednak, że są to skale poszczególnych marek, a nie laboratoryjny, ujednolicony dla wszystkich pomiar mocy kawy.

Melitta dobrze sprawdza się w ekspresie automatycznym, ale możesz przygotować ją również w ekspresie kolbowym czy kawiarce. Szczególnie lubię ją z odrobiną mleka lub napoju owsianego, które dodatkowo łagodzą goryczkę i podkreślają orzechowe nuty. 

Co ważne, Melittę można kupić również przez internet. W ofertach porównywarki Ceneo znalazłam kilogram Melitty Originals Platinum za 59,99 zł, a na Allegro nawet za 54 zł z groszami - cena więc nadal jest więc zdecydowanie niższa niż w przypadku Lavazzy. Trzeba tu jeszcze doliczyć ewentualną dostawę, ale różnica nadal jest zauważalna.

Allegro.pl

Nie twierdzę, że Melitta jest obiektywnie lepszą kawą od Lavazzy. Dla mnie po prostu smakuje lepiej, a przy okazji kosztuje mniej. Jeśli złota Lavazza również wydaje ci się zbyt kwaśna, wypróbuj platynową konkurentkę. Być może przekonasz się, że za dobrą filiżankę kawy wcale nie trzeba przepłacać.