Pączek pączkowi nierówny, choć z daleka wszystkie wyglądają podobnie. Wiele osób ekscytuje się ceną, ale nie tą najwyższą - a najniższą. Co roku oprócz tego, za ile będzie można kupić pączki u Magdy Gessler, pączkożerców równie mocno „grzeją” newsy, gdzie są najtańsze. Klienci biorą je całymi pudłami, a potem narzekają, i tak od lat. Groszowa cena nie jest przypadkowa, a przy pączkach szczególnie. Zanim więc sięgniesz po tego najtańszego pączka, warto wiedzieć, skąd naprawdę bierze się taka cena i dlaczego w lutym te słodkości rządzą się zupełnie innymi prawami niż przez resztę roku.
9 groszy, czyli tani wabik na większe zakupy
Najtańsze pączki nie powstają na zapleczu sklepu ani w pobliskiej cukierni. Ich historia zaczyna się wiele miesięcy wcześniej, często w zupełnie innym kraju. Produkowane są masowo z gotowych mieszanek, później smażone, mrożone w bardzo niskiej temperaturze. Mogą leżakować i czekać w magazynie na tłusty czwartek nawet dwa lata. Takie tanie pączki wystarczy wyjąć z kartonu i pozwolić im się rozmrozić. Wyglądają świeżo, pachną słodko i robią swoje. Mają przyciągnąć cię do sklepu, a koszyk i tak wypełni się innymi produktami - bo wyjść ze sklepu tylko z 1 pączkiem za 9 groszy na paragonie się nie godzi - i dla wielu głupio to wygląda.
Tajemnica tanich pączków, o której nikt nie mówi
Sekret niskiej ceny tkwi w składzie. Zamiast klasycznego ciasta drożdżowego używa się przemysłowych koncentratów, które nie potrzebują ani świeżych drożdży, ani czasu. Za pulchność odpowiada chemia spulchniająca, a nie fermentacja. A tłuszcz? Żaden smalec ani olej. Najczęściej palmowy, bo tani, stabilny i przewidywalny. Dzięki temu każdy pączek wygląda identycznie i pozostaje miękki przez długie dni na półkach sklepowych, co w domowej kuchni czy renomowanej cukierni jest po prostu niemożliwe. Z tego powodu często w takich miejscach klasyczne pączki w „normalnych” cenach wyprzedaje się je z dużym rabatem - bo kolejnego dnia będą już przesuszone.
Co naprawdę kryje się w nadzieniu?
Kiedyś do pączków wkładało się konfiturę z róży, smażoną długo i cierpliwie. Dziś w najtańszych wersjach nadzienie to masa, która ma przetrwać mrożenie, rozmrażanie i długie przechowywanie. Bazą bywa jabłko albo dynia, odpowiednio zabarwiona i doprawiona aromatem. Takie marmolady „różane” bywają też nawet w dyskontach. Spójrz na skład takich marmolad - ich bazą jest właśnie mus jabłkowy. Na etykiecie znajdziesz piękną nazwę, ale samej róży bywa tam tyle, co nic. Reszta to syrop glukozowo-fruktozowy i dodatki, które sprawiają, że nadzienie nie wsiąka w ciasto i nie zmienia konsystencji.
Pączek do 3 zł? Trochę lepiej, ale wciąż na skróty
Nieco droższe pączki z marketów i sieciowych cukierni wyglądają solidniej, ale tu też rządzi kompromis. Ciasto powstaje z mieszanek, do których dosypuje się tradycyjne składniki. To pozwala produkować szybko, dużo i taniej przy ogromnych zamówieniach. Do 3 zł za sztukę otrzymujemy pączka, który długo zachowuje miękkość, bo zawiera emulgatory spowalniające czerstwienie. Smażony jest zazwyczaj na roślinnych fryturach, znów z przewagą oleju palmowego. Dla przemysłu ideał, dla domowego podniebienia przyzwyczajonego do babcinych pączusiów - już niekoniecznie.
Jak rozpoznać dobrego pączka? Kilka prostych wskazówek
Dobrej jakości pączki nie potrzebują specjalnej reklamy w aplikacjach czy wsparcia influencerów w social mediach. Wieści o tym, gdzie kupić najlepsze, rozchodzą się pocztą pantoflową. Oprócz jasnej obrączki dookoła obwodu, sprawdź też:
- sprężystość - naciśnij palcem. Ciasto powinno wrócić do formy, a nie zostawać zapadnięte. To znak dobrze wyrobionego ciasta, a nie proszku z worka.
- strukturę - w rzemiośle dziurki w środku są nierówne i naturalne. Idealnie gąbczasty miąższ to domena produkcji masowej.
- skład - prawdziwy pączek nie potrzebuje konserwantów. W cukierniach masz prawo zapytać o skład, w sklepach warto zajrzeć na pudełko albo do segregatora na dziale z pieczywem.
- trwałość - najlepszy jest kilka godzin po smażeniu, maksymalnie do wieczora. Jeśli po trzech dniach wciąż jest miękki jak poduszka, to nie zasługa żadnego idealnego ciasta drożdżowego i uczciwych trików, tylko dodatków technologicznych
Pączek za grosze nie jest okazją, tylko „przyrodniczą ciekawostką” i haczykiem, na który zaczepiają nas dyskonty, zachęcając do większych zakupów. Raz można spróbować, ale jeśli chcesz poczuć smak, który pamięta się latami, lepiej zapłacić trochę więcej albo zakasać rękawy i usmażyć własne.
















