Samo wyjaśnienie Niemcom, czym jest bar mleczny, może przysporzyć problemów. Na przekór nazwie nie chodzi o to, że w barze są dania wyłącznie na bazie mleka. W menu znajduje się szeroki wybór najpopularniejszych (i najbardziej ekonomicznych) dań kuchni polskiej. Pod koniec XIX wieku, gdy pierwsze bary mleczne zaczęły powstawać, dania były jednak wyłącznie jarskie. Stąd nazwa tego przybytku. Niewiele jest też na świecie kulinarnych konceptów, gdzie sztućce przytwierdzane są do stolika łańcuchem. Ten relikt tamtych czasów pozostał we współczesnym Prasowym bez zmian, obecnie jako atrakcja turystyczna, a niegdyś z konieczności - by klienci ich nie wynosili. Dziennikarka skupiła się jednak zupełnie na czym innym.
Bar Prasowy w Warszawie - co to za miejsce?
Będąc w stolicy, aż wstyd się do niego nie wybrać. Lokal powstał w 1954 roku przy ul. Marszałkowskiej, co widać po wystroju i klimacie, a jego nazwa wzięła się stąd, że od 1945 r. obok znajdowała się redakcja Życia Warszawy, a przed wojną również wiele innych redakcji.
Kultowy Bar Prasowy przez dłuższy czas był zamknięty na skutek podwyżek czynszów i planów związanych z lokalem, po czym w 2013 roku przejęty i zreanimowany przez Kamila Hagemajera. Baru nie ominął wiatr zmian: pojawił się m.in. robot zbierający naczynia i panel dotykowego do zamawiania posiłków, a także autorskie przepisy na dania barowe znanych kucharek, w tym Jagny Niedzielskiej. Autentyczna pozostała m.in. podłoga w barze, wspomniane, przyczepione do stolika sztućce, menu, zróżnicowana grupa klientów (od uczniów i studentów, przez rodziny z dziećmi po seniorów) no i oczywiście ceny. Te zaskoczyły niemiecką dziennikarkę najbardziej.
Cena czyni cuda
Steger w swoim reportażu zajrzała kilku klientom w talerz i dokładnie opisała, ile kosztują poszczególne pozycje z menu, przeliczając ceny w złotówkach na euro. To właśnie cenom i ekonomii poświęciła w tekście najwięcej uwagi. „Za zupę pomidorową, porcję pierogów i kluski trzeba tu zapłacić równowartość 8 euro. Gołąbki z sosem kosztują 4,50 euro, porcja pierogów niecałe pięć euro, a surówka z kapusty 1,50 euro” - pisze autorka. Tymczasem, dla porównania, w śródmieściu Berlina, w lokalu z podobną, swojską kuchnia, za kiełbasę z patelni z ziemniakami, trzeba zapłacić np. 14 euro, a za zupę ziemniaczaną prawie 6.
Makaron z truskawkami i twarogiem w Prasowym przy Marszałkowskiej kosztuje niespełna 9 zł (w przeliczeniu 2 euro z centami), a placek po węgiersku z gulaszem - 22 złote (nieco ponad 5 euro). W centrum Warszawy, gdzie kebab potrafi kosztować ok. 30 zł i więcej, tego typu kwoty za domowy obiad to prawdziwa rzadkość. Ceny są praktycznie na każdą kieszeń.
Skąd ten fenomen?
Mimo upływu lat, mnóstwa modnych restauracji w Warszawie oraz innych miastach, bary mleczne, wciąż trzymają się mocno, mimo rosnących cen, stojących w miejscu zarobków i Covidu, który mocno przetrzebił ofertę gastronomiczną w całym kraju. Niskie ceny są wciąż możliwe do utrzymania dzięki dotacjom z Ministerstwa Finansów - choć przez chwilę ich los był zagrożony. Dofinansowanie sięga 40% wartości produktów zużywanych w kuchni, ale by je otrzymać i utrzymać, trzeba trzymać się ściśle określonych reguł i limitów. Bary mleczne są pod szczególnym nadzorem Izby Administracji Skarbowej.
Steger wskazuje w tekście, że barom mlecznym daleko do wyrafinowanych miejsc wyróżnianych gwiazdką Michelin. Chodzi tu przede wszystkim o to, by zjeść domowe, znajome danie kuchni polskiej za przystępną cenę. Wtóruje jej Kamil Hegemajer, obecny właściciel Prasowego:
Bar mleczny nie wyklucza nikogo. Jest egalitarny. Patrzy się sobie w oczy i siedzi przy zupie pomidorowej. Nie ma znaczenia, czy pracujesz w ministerstwie, czy jako kurier.
Popularność barów mlecznych wynika też z konieczności oszczędności, gospodarności i ogólnie - czasu kryzysu, w jakim żyjemy. Autorka tekstu wskazuje też na optymalizację kosztów pracy: „Przy wysokich wynikach sprzedaży koszty są tutaj niższe. Dzięki temu można oferować niższe ceny i przyciągać więcej gości. Według szefa kuchni 60 procent pracowników to Ukraińcy.” - czytamy w tekście.
Wygląda na to, że popularność barów mlecznych w najbliższych latach nie osłabnie i że to mocna marka w polskiej gastronomii. Polacy kochają bary mleczne właśnie za domową kuchnię (jakość) i cenę, która nie odstrasza nawet tych z najcieńszym portfelem. Bar mleczny to miejsce dla każdego - i to jest największa siła tego typu lokali.
















