Są takie produkty, którym rzadko poświęca się uwagę, a tym bardziej nie postrzega się ich jako wartościowego składnika diety według nowoczesnych, modnych, szeroko omawianych standardów. Mimo że leżą często w spiżarni i robią za szybki, wygodny posiłek na czarną godzinę. Zamiast wypijać szklaneczkę gotowanego całymi godzinami bulionu, po prostu otwórz puszkę. W środku oprócz wyrazistego zapachu znajdziesz dobre źródło kolagenu oraz pyszną bazę pasty lub dodatek do makaronu. 

Produkty bogate w kolagen

Jeśli należysz do osób, które zwracają uwagę na to, co jedzą i interesują się trendami w żywieniu, pewnie znasz fenomen rosołu kolagenowego, który wielu nazywa też płynnym złotem. Powstaje on z części bogatych w tkankę łączną. Jak go zrobić? Do gara często trafiają między innymi kurze łapki i szyjki, łopatki, żeberka i kości szpikowe. Cechuje się tym, że gotuje się go długo i powoli, zwłaszcza gdy powstaje z wołowiny. Potem można go pić ze szklaneczki lub jeść jak rosół – z makaronem. 

Ale to nie jedyny sposób, żeby zapewnić sobie w jadłospisie dawkę kolagenu. Jest go dużo także w skórach drobiowych i wieprzowych, które można zamienić na chrupiącą przekąskę poprzez suszenie w piekarniku. Dobrym źródłem tego rodzaju białka są również ryby i owoce morza. Ciekawym sposobem na urozmaicenie swojego menu może być na przykład przygotowanie wywaru z głów i skorup krewetek lub zupy z łososia. Najszybciej jednak sięgnąć po tani produkt z puszki – rodem z kuchni śródziemnomorskiej, a bardzo popularny w Polsce.       

Co kryje się w niepozornej puszce?

Ten produkt kojarzący się z śródziemnomorską kuchnią to nic innego jak sardynki. Ryby z zasady są dobrym źródłem kolagenu, ale znajduje się on przede wszystkim w szkielecie, skórze i głowach, które zazwyczaj się odrzuca – kręgosłup i płetwy zwykle są twarde, nieodpowiednio przygotowana skóra się nieapetycznie ciągnie, głowy mają silny aromat. Ale w przypadku małych rybek sprawa wygląda zupełnie inaczej. Ich ości są małe i miękkie, więc nie ma potrzeby ich usuwania. Skóra też zostaje, sardynki je się praktycznie w całości. 

W Polsce powszechnie używa się sardynek z puszki, które są dostępne w prawie każdym sklepie, ale w większych  marketach można kupić także świeże rybki. Wtedy można je przygotować na gorąco – dowolnie smażyć, piec i grillować, a nawet obtaczać w panierce lub cieście. Niepozorny produkt daje więc sporo możliwości i nie trzeba nic filetować. 

Pomysły na podanie

Dla wielu miłośników tych skromnych puszek pierwsza myśl to pasta do pieczywa. I tu nie da się spudłować. Sardynki w sosie własnym lub w oleju świetnie sprawdzą się w roli bazy do smarowidła. Można łączyć je z jajkiem na twardo, twarogiem, awokado, serkiem wiejskim lub suszonymi pomidorami – opcji jest sporo. 

Ale sardynki są nie tylko materiałem na kanapki. Warto także przygotowywać z nich ciepłe dania, na przykład na bazie ryżu lub makaronu. Wtedy idą w parze między innymi z pomidorami, kaparami, czosnkiem, papryką, koprem włoskim, cytryną. A to dopiero początek. Sprawdzą się też w zapiekance ziemniaczanej, na tostach, w omlecie lub tortilli. 

Fot. Getty/iStock, Sebalos